top of page

"Rozmyślania" by Marek Aureliusz

Zdjęcie autora: Michał Krzycki
Michał Krzycki
28 lip
5 minut(y) czytania

Z filozofii na studiach nie pamiętam nic o klasycznej filozofii, bo na kierunku zarządzania, marketingu, reklamy, te tematy są bardzo ogólne. Dwadzieścia lat później kolega udostępnia na swojej ścianie pejsbukowej ciekawy film z YouTube, który natychmiast trafia do mnie w najgorszym życiowym okresie. Porusza temat tylko z pozoru niezwiązany z omawianą książką – a jest nim tak zwana dynamika relacji. Pojawiają się w nim cytaty pierwszych filozofów. Z każdym kolejnym filmem, jest ich więcej, wszystkie one pomimo wiekowości wydają mi się lekarstwem na współczesne problemy. Oglądam tych filmów pewnie ponad sto albo więcej i wiem już, że poznanie przeze mnie dzieł stoickich jest jedynie kwestią czasu. Jeśli filmy na kanałach YouTube "Filozoficzna rzetelność" – bo głównie o nich mowa – oraz kilka siostrzanych robią na mnie tak wielkie wrażenie, stają się lekiem na załamanie (kryzys = zmiana), to czułbym się źle, nie poznając źródeł tych mądrości, którym nawet zawdzięczam przetrwanie najtrudniejszych momentów mojego dorosłego życia. Ze wszystkich wspominanych filozofów, najciekawszy wydaje mi się Marek Aureliusz. To całkiem fascynujące, jak ktoś żyjący niemal dwa tysiące lat temu, będąc dodatkowo władcą (cesarzem), był w stanie podchodzić do życia w taki szlachetny sposób, być nie tylko przywódcą absolutnym, ale także wielkim myślicielem. Wiem, że nie ma i nie było osób doskonałych, poza samym Bogiem, ale mimo wszystko...


Wersja "Rozmyślań", którą kupiłem w księgarni za jakąś śmieszną cenę, ma bardzo dobrą jakość okładki i papieru. To dobre wydanie.

Kiedyś kuzynka powiedziała mi, żeby "nie przejmować się rzeczami, na które nie mam wpływu". Sama chyba się do tego nie stosowała, ale jej porada utkwiła mi w pamięci. Jest taka prosta, a jednak rozwiązuje ogrom codziennych trosk. Tego typu oczywistości, które są oczywiste tylko z pozoru, jest w tej książce multum. Są one rozwinięte, poparte przykładami sprzed epok, jednak cały czas dają do myślenia. Choćby ta powyższa myśl mojej kuzynki zostaje rozwinięta wielokrotnie, a mianowicie, że nie to nas dotyka, co nam się przytrafia, ale to, w jaki sposób to zinterpretujemy:


"Możesz uwolnić się od niesłychanie wielu strapień, bo wszystkie tkwią w twym osądzie".


"Ale pamiętaj, że z przyrodzenia masz moc do zniesienia wszystkich dolegliwości, bo uczynić je znośnymi i łatwymi do pokonania zależy od sądu, który sam wydajesz..."


Zamiast natychmiastowej reakcji na zdarzenia, zaczynam coraz częściej zastanawiać się nad jego powodem. No i faktycznie – często są to rzeczy jakby oczywiste, przewidywalne, powtarzalne, banalne w swojej postaci, a więc irracjonalną byłaby gwałtowna na nie reakcja z mojej strony – a jednak przecież właśnie większość z nas reaguje na to jak pies na rzucony patyk. Zmieniam swoje nastawienie:


"Człowieka, który z jakiegokolwiek bądź powodu smuci się lub czuje niezadowolenie, wyobrażaj sobie podobnym do prosięcia, które na ołtarzu ofiarnym wierzga i kwiczy. Podobny jest i ten, kto w samotnej swej sypialni po cichu narzeka na los nasz nieszczęsny. Ty zaś pamiętaj, że tylko istota rozumna otrzymała zdolność chętnego przyjmowania losu, a bezwarunkowo przyjmować go muszą wszystkie."

Jako osoba z natury marudna, przyjmuję powyższe i poniższe z pokorą:


"O ile przykrzejsze skutki wywołuje gniew i żal z powodu zdarzeń, niż te same zdarzenia, z powodu których gniewamy się i żalimy".


Ostatecznie nawet sama śmierć staje się czymś, czego obawianie się, użalanie i brak zgody na nią jest nonsensowne:

"Wnet będziesz nikim nigdzie — a tak samo będzie z tym, co teraz widzisz, i z ludźmi, którzy teraz żyją. Wszystko bowiem rodzi się dla zmiany, przemiany i zniszczenia, aby co innego w to miejsce mogło powstać".


W chwili śmierci, ten co odchodzi młody, zrównuje się z tym, co umiera jako starzec. Jest to całkiem pocieszające, nie powiem. Marek Aureliusz akurat to jedno pisał najczęściej, zmieniając tylko imiona osób zmarłych oraz przykłady – wszystkich kiedyś czeka zapomnienie. Zapomina się tych, którzy chcą być opiewani, zaraz po tym, jak zapomni się samych opiewających. Bezsensowność trosk o bycie zapamiętanym jak najdłużej po śmierci, ale także żałosne kurczowe trzymanie się życia za wszelką cenę – te myśli powracają w "Rozmyślaniach" na wielu stronach. Czas – nie tylko musimy się pogodzić z jego upływem oraz nie rozpaczać nad jego brakiem, ale traktować go jako rzecz niezwykle cenną. Czas jest najcenniejszą walutą, której nikt nam nie odda, kiedy ją stracimy. Większość, jeśli nie wszystko, możemy jeszcze odbudować, ale czas powinniśmy cenić sobie najbardziej.

Nie zajmować się innymi duszami poza swoją. Nieszczęśliwymi są ci, którzy bardziej martwią się oto, co o nich myślą pozostali, niż jak oni sami postrzegają własną osobę.

Nie ma przeszkód na naszych drogach życia, które uniemożliwiłyby nam postąpić roztropnie i szlachetnie. To, co dobre dla społeczeństwa, co sprawiedliwe, jest z naturą zgodne, a więc jedynie słuszne. "Ze wszystkich wad bowiem najprzykrzejsza jest duma, pyszna pod osłoną pokory".


Jako wybrany cezar, Marek Aureliusz musiał wymagać, nie mógł jedynie obserwować. Ważne jest jego podejście do państwowości, obywatelstwa. Bycie sprawiedliwym władcą, który przestrzega zasad i tego samego wymaga od innych, z pewnością musiało być trudne, bo władza psuje, daje jednostce możliwości bycia ponad zasadami, nierzadko ustalanymi dla innych, a nie dla siebie. Ciekawe są więc te myśli traktujące o radzeniu sobie z osobami nam nieżyczliwymi, opornymi, głupimi, szkodliwymi. Pomagają trochę opanować emocje:


"Nie postępowanie innych dręczy nas, bo ono zależy od ich woli, ale nasze o nim sądy. Usuń je więc i zechciej wykorzenić z siebie sąd o nim, jakoby ono było czymś strasznym, a gniew zniknie" .


Nie dowiemy się z tego zbioru myśli Marka Aureliusza niczego o autentycznej sytuacji politycznej w jego czasach, niczego o jego rządach oraz ich skutkach, dlatego celowo nie będę o tym pisał. Konflikt na linii chrześcijanie-stoicy także nie zostaje poruszony, aczkolwiek znalazłem fragmenty, z których faktycznie wybrzmiewa pewien rodzaj pogardy dla pewnych chrześcijańskich myśli. Poszukam więc książek rzucających światło na ten konflikt. Byłbym raczej daleki od fanatycznego, niemal religijnego przyjmowania stoicyzmu jako swojej drogi życia – łatwo popaść tutaj w skrajność – ale nie mogę nie podkreślić, że myśli stoickie pomagają mi radzić sobie z problemami, które tymi problemami często przestają być chwilę po odpowiednim na nie spojrzeniu.


Duża część cytatów podkreśla obowiązek człowieka do życia w zgodzie z naturą. Jest tu wielokrotnie podkreślona stałość, powtarzalność natury i rola człowieka w niej. Nie brak też duchowości, rzecz jasna związanej z wiarą starożytnych Rzymian, ale zaskakujące jest, jak wiele z tamtej etyki stosuje się w chrześcijaństwie.


"Pytającym się: Gdzieś też widział bogów i skąd wywnioskowałeś ich istnienie, że ich tak czcisz? — odpowiadam: Najpierw widzialni są i wzrokiem. Po wtóre: I duszy swej przecież nie widziałem, a mimo to poważam ją. Tak więc i o istnieniu bogów wnioskuję z tego, w czym ciągle ich potęgi doświadczam; a więc i czcią ich otaczam".


Zamierzam kupić jeszcze jakieś książki o historii Rzymu z czasów Marka Aureliusza, aby zestawić jego nauki oraz nauki jego nauczycieli – o których wspomina w "Rozmyślaniach" – z wynikami jego władzy. Czytając nieco o czasach, w których przyszło Aureliuszowi rządzić, a szczególnie błędach, jakie niewątpliwie popełniał, może być to arcyciekawe:


"Zgoła nie w tym rzecz, że rozprawia się o cechach męża dobrego, lecz że się nim jest".


Mógłbym tu jeszcze wypisać ogrom cytatów, ale pozaznaczałem ich tak wiele, iż po pierwsze wybór jedynie kilku nie odda ich wagi względem tych, które się tu nie zmieszczą, a po drugie cała moja książka pomazana jest ołówkiem, którym zaznaczałem setki fragmentów, jakie chciałbym cytować z pamięci. Jest tam tego za dużo.


Po przeczytaniu "Rozmyślań" już inaczej odbieram film pt. "Duchy Inisherin" z 2022 r. Zrozumienie tego, że każdy musi mieć cel w życiu i ku niemu podążać, mocno zmienia perspektywę. Zaczynamy gardzić błahostkami, prostymi rozrywkami, nie wnoszącymi do naszego życia nic poza chwilą dopaminy albo błogiego zapomnienia.


Podkreślę jeszcze, że nie znoszę materiałów motywacyjnych, książek z pozytywnymi myślami na każdy dzień, tego typu rzeczy formatowanych pod dzisiejszego czytelnika. Ważna więc jest dla mnie możliwość poznania samego źródła, bo jest ono uniwersalne:


"Niech ci to zawsze stoi w pamięci, że wszystko to, co się teraz dzieje, działo się już przedtem. Wszystko to bowiem było tym samym, tylko osoby były inne".


Rzecz jasna można to wszystko przenieść na nasz język współczesny, ale różnica będzie mniej więcej taka, jak oglądanie zachodu słońca nad morzem stojąc gołymi stopami na plaży, a podziwianie tego samego widoku na tapecie swojego laptopa.


Lipiec 2026

Komentarze


bottom of page